czwartek, 24 lipca 2014

Witajcie kochani:)
Ostatnio nie mogłam nic napisać, ponieważ brakuje mi czasu i szczerze się przyznam też, że siły:( Wszystko za sprawą upałów w Irlandii, nie jesteśmy przyzwyczajeni, że na zawsze deszczowej wyspie może być tak gorąco jak na wyspach kanaryjskich:) Najlepsze co można zrobić w taki upał to położyć się na trawce w cieniu i leżakować, tak jak my z Zuzanką...
Teraz w poniedziałek moja księżniczka miała szczepienie na 6 miesięcy i bardzo źle to zniosła. Ogólnie samo ukucie poszło szybko i nie było dużo płaczu, a to dzięki tatusiowi który skutecznie perełkę zabawiał lecz później noc miałyśmy z głowy:(  Moja Zuzanka od urodzenia mi ładnie spała i nigdy nie miałam nieprzespanej nocy, lecz teraz po szczepieniu bardzo mi płakała w nocy jak tylko ją odłożyłam do łóżeczka, lecz jak ją miałam przy sobie na rączkach to spała sobie, lecz ja nie mogłam, tak się bardzo bałam... Rano obudziła się z podwyższoną temperatura i katarem co jeszcze bardziej napędziło mi stracha:( lecz do wieczora już wszystko poszło w niepamięć... Zawsze się zastanawiałam jak można się tak martwić o dzieci jak martwiła się zawsze moja mama, nawet jak były już ''staruchami'' i mieli swoje dzieci, a teraz już rozumiem jak matka się potrafi bardzo bać o swój skarb...


Pozdrawiam Was serdecznie:)

niedziela, 13 lipca 2014

Bitwa nad rzeką Boyne.

Witam wszystkich serdecznie:)
Dzisiejszą niedzielę spędziliśmy w plenerze, wybraliśmy się na wycieczkę:) Zamiarem naszym było pojechać i zobaczyć NEWGRANDE czyli najsłynniejszy z grobowców, który z zewnątrz przypomina po części ogromny latający spodek... dotarliśmy tam na godzinę 13.30 lecz bilety na zwiedzanie mogliśmy kupić dopiero od 16.45 więc zrezygnowaliśmy ze względu na moją Zuzankę, lecz kiedyś tam wrócimy aby zobaczyć środek grobowca.

Będąc na miejscu nie chcieliśmy tracić niedzieli i postanowiliśmy pojechać i zobaczyć coś innego, a na południowym brzegu rzeki Boyne znajduje się pole jednej z najważniejszych bitew w dziejach Irlandii, która była stoczona 12 lipca 1690 roku.



Bardzo fajne miejsce na spędzenie miło i rodzinnie wolnego czasu, a dodatkowo można się zapoznać z irlandzką historią:) Na zielonej polance "Pan" demonstrował starodawną broń i odpowiadał na zadawane pytania...


Moja mała księżniczka jednak nie miała żadnych pytań:)
Na tyłach znajduje się pięknie zadbany ogród i restauracja gdzie można sobie zjeść coś dobrego jak się zgłodnieje, a nie zabrało się ze sobą nic do jedzonka:(  bądź iść na przepyszne lodziki:)



Jak widać kotek też zgłodniały po wycieczce przyszedł sobie coś podjeść:)
 
Wariacje z tatą jednak najbardziej się podobały naszej córeczce, aż piszczała z radości <3

Tatuś nosił ''na barana'', a babcia pchała pusty wózek:) Takim miłym akcentem ściskam Was serdecznie:)

czwartek, 10 lipca 2014

Wspomnienia:)

Witajcie:)
Zuzanka poszła sobie jeszcze dospać, a mnie zebrało na wspomnienia:) W marcu 2013 roku wybraliśmy się na wakacje na Fuerteventurę. Pojechaliśmy na tydzień ja z mężusiem i jego brat z dziewczyną, ten czas wspominam za bardzo udany i miło spędzony:) Wypożyczyliśmy sobie samochodzik i woziliśmy się pomału hihi. Od lotniska do miejscowości Corralejo nie pamiętam jaka to była odległość, ale pamiętam że byłam oczarowana krajobrazem:)

Hotelik mieliśmy nad oceanem, i śniadanko można było zjeść z pięknym widokiem:) W miejscu gdzie byliśmy zakwaterowani, był port z którego wypływał prom na jedną z wysp kanaryjskich jaką jest Lanzarote:)



Za miejscowością Corralejo wzdłuż drogi (jak dla mnie to chyba autostrady, chociaż nie było tam szczególnego ruchu:) ciągną się wydmy, łachy żółtego saharyjskiego piasku, coś wspaniałego!!! (Afryka jest oddalona o 100 km od Wyspy Fuerteventura, a liczne silne wiatry nawiewają piasek wprost z pustyni Sahary) tworząc Parque Natural Dunas de Corralejo o powierzchni około 27 kilometrów kwadratowych.




                                     
Mając wypożyczony samochodzik postanowiliśmy też poświęcić dzień i  troszkę pojeździć po wyspie, a że niestety jest ona taka mała to pojechaliśmy można powiedzieć z góry na dół:) Jednym z miejsc było Zoo:)





Zobaczyliśmy różne pokazy jednym z nich był okaz foczek:)

Potem także udaliśmy się do ogrodu kaktusików:) niektóre były takie dużeeeeee

Na koniec dowiedziałam się, że właśnie w miasteczku którym wypoczywaliśmy było moje miejsce:)
Tym miłym akcentem ściskam Was serdecznie:) Mam nadzieję, że w weekend wybierzemy się gdzieś dalej na wycieczkę w Irlandii i coś będę mogła Wam napisać:)
 

środa, 9 lipca 2014

Zu:)

Witajcie kochani:)
Ciężko się zebrać do napisania czegoś, mam mnóstwo obowiązków i moja księżniczka teraz też wymaga więcej czasu niż kiedykolwiek. Teraz muszę mieć oczy dookoła głowy ponieważ zrobiła się taka ruchliwa i jak ją położę na macie na podłodze to niestety nie jest w stanie uleżeć minuty w jednym miejscu, od razu się kręci z plecków na brzuszek i tak się turla więc muszę ją obserwować aby sobie nie zrobiła krzywdy. Opanowała już od kilku dni technikę podnoszenia się za pomocą moich rąk  i siadania i daje jej to taką frajdę, że z jej buziaka nie schodzi uśmiech. Dzisiaj po spacerku bawiła się z tatusiem i śmiała się jak nigdy, bo tatuś dał nową zabawkę jaką była papierowa torba:) Ona zaraża swoim uśmiechem wszystkich... 18 lipca moja Zuzanka skończy pół roczku, ja nie mogę w to uwierzyć, że ten czas tak szybko zleciał, a jak patrzę na jej zdjęcia jak była malutka to przypominam sobie jak bałam się o nią, że jej krzywdę zrobię...



Każdego dnia dziękuję za nią, ona jest całym moim światem<3

czwartek, 3 lipca 2014

Witajcie wszyscy:)
Ostatnio mało się odzywam, ale to wszystko dlatego, że mam taki mały skarb w domku i każdą chwilę chcemy z nią spędzać, a teraz mamy do tego jeszcze piękną pogodę także kocyk na ogródek i leżakujemy do samego wieczora:)
 Ostatnio często odwiedzam PAVILON czyli nasze centrum handlowe, a teraz jest dużo wyprzedaży i za kilka euro mogę kupić fajne rzeczy dla Zuzi, a wiadomo ona teraz potrzebuje zaopatrzenia, bo dziecię moje tak rośnie szybko, że ja już nie nadążam za uciekającym czasem:( Jak się urodziła była taka malutka miała 52 cm, a teraz jej zakładam już ubranka na 74 cm:) taką mam dużą kobietkę:) Ostatnio odwiedziłam sklep SCHUH i tam właśnie kupiłyśmy sobie z teściową dwie pary butów:)

zobaczyłyśmy MEL BY MELISSA, butki które niesamowicie pachną i przypominają mi dzieciństwo bo ich zapach to właśnie guma balonowa <3 jak wzięłam je do ręki to nie mogłam przestać ich wąchać, aż w pewnym momencie czułam się jak wariatka z butem przy nosie hihi:) Odwiedziłam też sklep H&M i tam kupiłam Zuzance koszulę i czapeczkę, którą założy dopiero zimą:)


Ostatnie rzeczy kupiła w PRIMARKU, lubię rzeczy z tego sklepu, może nie są oryginalne, ale gatunkowo bardzo dobre, a jak sami dobrze wiemy, że taka dzidzia szybko rośnie i czasem jak już je obiadki to ubrudzi się marcheweczką:)

Na koniec moja piękność w swoim nowym krzesełeczku:)
Pozdrawiam i ściskam Was mocniuchno :*